Pytania najczęściej zadawane

W jaki sposób tak szybko doszliście do porozumienia z Rzymem?

  Opatrznościowe okoliczności, które wszyscy znają, sprawiły, że sami udaliśmy się do Rzymu, prosząc o to, co w końcu uzyskaliśmy - dzięki papieżowi i kardynałowi Hoyos'owi – z zadziwiającą szybkością (mieliśmy jednakże kontakt z Rzymem od kwietnia 2006). Rozwiązanie  mogło przyjść tylko z Rzymu i zawsze uznawaliśmy za niekorzystną nieuregulowaną sytuację kanoniczną. Papież jako głowa Kościoła 8 września okazał zdecydowaną wolę wspierania wszystkich kapłanów pragnących ewangelizować świat w XXI wieku; po raz pierwszy Benedykt XVI konkretnie ukazał swoje pragnienie komunii z obrońcami tradycyjnej liturgii. Potwierdził, po raz pierwszy od roku 1971, że ryt gregoriański nie jest rytem gorszej kategorii. Jest to wielki krok w stronę pokoju w Kościele, w stronę liturgii i jedności. Z naszej strony, poprosiliśmy o rozwiązanie najlepsze z możliwych poprzez starania o porozumienie z kardynałem Ricard'em w sprawie parafii Św. Eligiusza, żyjącej i pełnej wiernych; poprzez starania w Stolicy Apostolskiej o zagwarantowanie nam liturgii tradycyjnej jako rytu własnego, wreszcie o utrwalenie pokoju w pracy duszpasterskiej. 

   Czy fundacja Instytutu Dobrego Pasterza nie jest jedną z niezliczonych prób podjętych przez Rzym w celu normalizacji sytuacji księży tradycjonalistów?

    Ta fundacja  może  sprawiać wrażenie, że jest powieleniem dawnych rozwiązań, celem warunkowej normalizacji. Ale dla uważnego obserwatora kontekst i scenariusz są zupełnie nowe i komentarze prasy, tak nam przychylnej jak i wrogiej jasno to ukazują. Najbardziej ewidentną nowością statutów i dekretu erekcyjnego Instytutu Dobrego Pasterza przez Stolicę Apostolską jest uznanie tradycyjnej formy liturgii (mszy i wszystkich sakramentów według ksiąg z 1962), jako własnego i wyłącznego rytu instytutu i możliwość dyskusji nad Soborem Watykańskim II.

   Dlaczego ten przywilej ,,rytu własnego” jest zarezerwowany dla kilku księży, a nie jest prawem dla wszystkich? Istnieje niebezpieczeństwo stworzenia getta...

   Jak podkreślił ks. bp Fellay w swym liście do kardynała Hoyosa z 6 czerwca 2004, „nie widzimy jak można dojść do porozumienia nie przechodząc przez pewne etapy”. Istotnie nie można sobie wyobrazić większej wolności dla mszy trydenckiej bez przejścia przez pewne etapy. Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że nieodwracalny etap został przekroczony przez Ojca Świętego 8 września 2006 poprzez stwierdzenie „ ryt własny”: pierwsze getto – kaplice – garaże,  albo msza gregoriańska wciśnięta w grafik nabożeństw w kościele na peryferiach, wkrótce należeć będzie do przeszłości. Ten kierunek nie może w nas budzić lęku. Papież powierza nam misję otwarcia parafii, nie terytorialnych lecz personalnych, gdzie odprawiana będzie tylko liturgia tradycyjna, dostępnych dla wszystkich wiernych, którzy pragną w niej uczestniczyć, bez względu na uwarunkowania geograficzne czy inne. Porozumienie podpisane w Bordeaux 1 lutego 2007, dotyczące parafii Św. Eligiusza konkretyzuje tą misję. Już od niedzieli 10 września frekwencja na mszach w tym kościele w niedziele i na tygodniu wzrosła z 25 do 30%. Niektórzy powracają do praktyk religijnych po latach nieobecności. Modlić się przychodzi liczna grupa młodzieży. Nie ma tam tendencji do zamykania się w sobie, przeciwnie, zauważa się misjonarski zapał. Getto zaczyna się wówczas, gdy ktoś zaczyna się czuć komfortowo we własnym tylko gronie, a co w rzeczywistości wynika ze strachu. Taka postawa nie cechowała nigdy abpa Lefebvre'a.

  Czy będziecie koncelebrować w nowym rycie?

  Nie. Z jednej strony nasze statuty zaaprobowane przez Ojca Świętego nie pozwalają nam na celebrowanie w innym rycie niż tradycyjny. Z drugiej strony, zgodnie z prawem kanonicznym nikt nie może zobowiązać żadnego kapłana do koncelebracji. Czy ta wolność do niekoncelebrowania może być ograniczona? Czy może być ignorowana w Kościele? Jedność katolicka zawiera w sobie i tą wolność i nie można jej  stawiać przeszkód.

  Jaka może być przyszłość rytu tradycyjnego?

   Określenie „ryt własny”, zgodne z wolą papieża oznacza, że nie mamy już do czynienia z indultem, koncesją czy prawem przejściowym, poddanym pod restrykcyjne klauzule motu proprio „Ecclesia Dei” z 1988, ale z pełnym prawem do celebracji w rycie tradycyjnym, bez ograniczeń. Wtedy to, po raz pierwszy od 1971r.,  msza św. Piusa V (która faktycznie sięga czasów św. Grzegorza Wielkiego, papieża z VI w.) została uznana w prawie Kościoła rzymskiego. Obecnie otwartość jest większa. Zakaz na mszę trydencką został zniesiony w swych podstawach. Z pewnością wkrótce nastąpi rozszerzenie tego prawa dla innych kapłanów. W tej chwili, parafie używające ksiąg liturgicznych z 1962, jak parafia Św. Eligiusza, będą mogły być otwarte we Francji i będą promieniować pięknem klasycznej liturgii w normalnych warunkach. To jest znaczący krok ku jedności i większej otwartości na korzenie i Tradycję Kościoła. 

  Czy prosiliście o pojednanie lub podpisywaliście porozumienie?

  Negocjowaliśmy z Rzymem w duchu rozmów pastoralnych i doktrynalnych, w klimacie wzajemnego zaufania, a nie korzenia  się. Stolica Apostolska otrzymała wiele egzemplarzy książki  „Nie dla schizmy”, opublikowanej w 2005, jako przygotowanie do naszych rozmów i ta książka spotkała się z życzliwym przyjęciem nie tylko w swej części jurydycznej, ale i teologicznej. Nie wymagano żadnych poprawek. To świadczy, że porozumienie to nie było tylko techniczne, ale że dotyka ono istoty sprawy, dając możliwość dyskusji doktrynalnych. 

   Czyli nie jesteście związani motu proprio „Ecclesia Dei”?

   Przede wszystkim nie należy utożsamiać Komisji Pontyfikalnej Ecclesia Dei jako instytucji z motu proprio pod tym samym tytułem z 2 lipca 1988, który dawał możliwość celebracji mszy trydenckiej, ale pod pewnymi warunkami: bezdyskusyjnej akceptacji posoborowych form magisterium, w imię tzw. „żywej tradycji”. Te warunki pozostawały logicznie związane z deklaracją ekskomuniki i oskarżeniami o schizmę, co zostało ukazane w książce „Nie dla schizmy”, która to publikacja wykazuje niesprawiedliwość i nieprawdę zawartą w tych oskarżeniach. Nie dyskutowaliśmy więc na bazie motu proprio, ale na bazie zasad wyłożonych w „Nie dla schizmy”.  Warunki z 1988 nie odnoszą się do Instytutu Dobrego Pasterza, odprawiamy mszę cieszącą się pełnym uznaniem na gruncie prawa.

  Jaki jest zatem wasz stosunek do Soboru Watykańskiego II?

  Jest oczywiste, że Vaticanum II stawia przed Kościołem zasadnicze pytania  współczesności: sumienie, wolność religijna, prawda, rozum i wiara, jedność naturalna i nadprzyrodzona rodzaju ludzkiego, przemoc, dialog międzykulturowy itd. Ale dyskusja o soborze nie jest zakończona. Uznajemy go za to, czym jest, a więc za sobór ekumeniczny ukazujący autentyczne magisterium, ale nie nieomylne w każdym miejscu z powodu pytań co do zachowania ciągłości z Ewangelią i Tradycją. Wobec fałszywego „ducha Soboru”, który został zakwestionowany wobec Kurii Rzymskiej 22 grudnia 2005 jako zerwanie z Tradycją w Kościele. Benedykt XVI stwierdził, że należy przeanalizować raz jeszcze Vaticanum II, ażeby dać jego autentyczną wykładnię na przyszłość. W tej perspektywie jesteśmy zaproszeni do krytycznej, konstruktywnej pracy na naszym skromnym poziomie. Fundamentalna debata dotycząca problemów stawianych przez sobór, przez czterdzieści lat nieoficjalna, będzie się toczyć wewnątrz Kościoła. 

  Instytut Dobrego Pasterza jest stowarzyszeniem życia apostolskiego na prawie papieskim. Jaka jest różnica między takim stowarzyszeniem a prałaturą personalną lub administratura apostolską? Pod jakiego biskupa podlegacie? 

  Instytut Dobrego Pasterza jest bardziej niezależny niż prałatura personalna, która musi posiadać zgodę miejscowego biskupa na otwarcie placówek na jego terytorium. Stowarzyszenie życia apostolskiego, jak administratura apostolska jest zależna od biskupa jeśli chodzi o duszpasterstwo lub prowadzenie parafii. Natomiast, jeśli chodzi o otwarcie szkoły, seminarium, centrum kulturalnego, prywatnej kaplicy, to IDP jest niezależne od jurysdykcji miejscowego ordynariusza. Podlega Stolicy Apostolskiej w sprawie jurysdykcji nad swoimi członkami i może wybierać biskupa udzielającego święceń. Inne możliwe posługi, jak kapelaństwo w szpitalu itd., muszą być sprawowane w harmonijnej współpracy z biskupami i prezbiterium diecezji, do czego też prawo kanoniczne zachęca i zobowiązuje jedną i drugą stronę.

  Czy powstanie Instytutu Dobrego Pasterza zmieni coś w Kościele katolickim we Francji?

   Jest faktem, że już nastąpiła istotna zmiana. Początek jest już znacznym krokiem na przód. Biskupi zdecydowali w Lourdes w kwietniu 2006, że będą przyjmować w swych diecezjach tradycjonalistów. Erygowanie IDP jest znakiem nadziei na zmianę trudnej sytuacji katolicyzmu we Francji. Porozumienie podpisane z kard. Ricard'em (przewodniczącym Konferencji Episkopatu Francji) pozwalające na powstanie domu macierzystego IDP przy kościele Św. Eligiusza w Bordeaux, nawet jeśli gdzieniegdzie nasz instytut spotyka się z niezrozumieniem, oznacza  zmianę na lepsze relacji z innymi członkami Kościoła katolickiego. Takie współistnienie wymaga, jak powiedział kard. Ricard, elastyczności z obu stron, wzajemnego szacunku i chrześcijańskiej miłości - „ W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”.